Legalny Bukmacher

zakłady bukmacherskie – Promocje i Kody

Zakłady bukmacherskie – czy da się z tego żyć?

Prawie każdy z grających w zakłady bukmacherskie zastanawia sie, czy zarabiając na zakładach można godnie żyć ✅

. Tzn. samo typowanie jest takim wielkim źródłem utrzymania, które pokryje koszty życia (opłacając wszelkie rachunki, spełniając podstawowe potrzeby, posiadając pozostałe środki na resztę rzeczy typu ubrania, rozrywka itp.). Inspiracją do dokonania wpisu był wątek założony na jednym z popularnych forów bukmacherskich o tym samym temacie. Zauważyłem, że mnóstwo osób tam się wypowiedziało i co jest równie ważne – odnosząc się do naszej tezy – każdy miał zupełnie inne poglądy na ten temat!

 

Rozbieżność zdań ogromna. Dlaczego?
Moim celem w tym artykule będzie na początek zestawienie opinii „za” i „przeciw” tej tezie, opierając się na wielu źródłach i opiniach, przedstawiając najczęściej wymieniane poglądy, oraz skonfrontuję to z moim własnym doświadczeniem. Przedstawię swoją subiektywną opinię na ten temat, opierając się o własne statystyki i wyniki. Porównując własne doświadczenia można dojść do wartościowych wniosków.

Znalazłem cztery najczęstsze opinie na ten temat, korzystając z wielu źródeł:

a) Jest to hazard, z hazardem się zawsze przegra i straci kapitał

Hazardem nazywamy wszystkie gry pieniężne, w których o wygranej w mniejszym lub większym stopniu decyduje przypadek. Słowo „hazard” pochodzi z języka arabskiego: „az-zahr” znaczy „kostka”, „gra w kości”. W języku angielskim dosłownie przetłumaczone oznacza „niebezpieczeństwo”, „ryzyko”. Właśnie… RYZYKO – hasło klucz. Czy zakłady sportowe można nazywać hazardem, gdy mamy kontrolę nad poziomem ryzyka? Przecież po to ustala się twarde zasady i sposoby gry, by jak najbardziej ryzyko zniwelować do granic minimalnych. Do najsłynniejszych gier hazardowych należą m.in. ruletka.

O ile w ruletce czynnik losowy jest decydujący, o tyle w przypadku zakładów sportowych byłbym skłonny stwierdzić, że nie jest to hazard w stu procentach, gdyż w tej grze o wygranej decydują umiejętności analizy zdrazreń historycznych, analizy składów drużyn, umiejętności odpowiedniego stawkowania, doboru spotkań, co skutecznie zmniejsza wpływ czynnika losowego. Odpowiednio stawkując i dokładnie analizując zdarzenie NIE MA SZANS na utratę całego kapitału. No chyba, że się typuje „na pałę”, po prostu wg kursów. Wówczas ta opinia jest prawdziwa.

b) Trzeba mieć ogromny budżet, a mało osób taki posiada.

To jest akurat prawdą. Poziom 10 000 zł jest już taką kwotą, przy której można myśleć o dużych zyskach miesięcznych. Ale zwóćcie uwagę na inną rzecz. Co jeśli ma się o wiele mniejszy kapitał? Moim zdaniem zakłady sportowe są jedną z fajnych alternatyw mnożenia małych sum kapitału. Czemu? Nie opłaca się trzymać na koncie bankowym sumy np. 3000 zł na lokacie 5% w skali roku, gdy można spokojnie osiągać poprzez typowanie 5-10% lub więcej w skali MIESIĄCA. W skali roku daje to od 104% do 600% a nawet więcej w skali rocznej! Liczby nie kłamią.

c) Nie da się godnie zarabiać, można tylko dorobić.

Owszem jest to prawda, pod warunkiem, że grę traktuje się na luzie i dla zabawy. A trzeba do tego podejść jak do możliwości inwestowania własnych sum kapitałowych (podobnie jak Forex, giełda, złoto, nieruchomości, waluty itp.) lub traktując to jak praca na pół etatu. Traktować zakłady jako instrument finansowy, na który masz wpływ. Traktując to poważnie, można zarabiać godnie.

d) Gdy rzeczywiście można zarobić 3000-5000 zł/mc na zakładach, pojawia sie pytanie co dalej? Emerytura? Przyszłość? Opłaty typu ubezpieczenie itp.?

Bardzo mądre pytanie, na które warto odpowiedzieć. Widziałem na własne oczy starszych ludzi w naziemnych bukach, którzy utrzymują się tylko z tego źródła, do tego traktując emeryturę jako dodatkowe źródło dochodu. Wyobrażacie to sobie? TRAKTUJĄ EMERYTURĘ JAKO DODATEK DO DOCHODÓW A NIE GŁÓWNE ŹRÓDŁO! Czyli można. Można opłacić wszystkie rachunki, mieć na wyżywienie, rozrywkę, ubrania.

Moje statystyki, sposób gry i wyniki jasno pokazują, że można z tego żyć przy określonych kryteriach. W miesiącu lutym miałem yield na poziomie 14,24%, w kwietniu zaś na poziomie 17,67% (w miesiącu marcu miałem pauzę w typowaniu), a w tym miesiącu (który się jeszcze nie skończył, stan na 16 maja 2012) mam yield na poziomie 21,68%! Procent zysku nieosiągalny w żadnym banku (w kwietniu tylko nieco ponad 7,5% w skali miesiąca, porównajcie to do lokaty 5% rocznie)! I nie jest to przypadek. Trzymam się twardo wcześniej ustalonych zasad, dobrze dobieram stawki na zdarzenia, ryzykuję od 1-5% kapitału na zdarzenie, typuję to na czym się znam. Skuteczność mam na poziomie 65-70%, czyli można.

Podsumowując, kilka czynników ma znaczący wpływ na ten stan rzeczy:

1. Odpowiednie stawkowanie (gdzie nawet przy wpadkach jest się relatywnie na plus)
2. Dogłębna analiza zdarzeń i dobry ich wybór
3. Kontrola ryzyka
4. Trzymanie się procedur gry w trakcie częstszych przegranych (czyli „nie odkuwać się”)
5. Stała kontrola wyników, jej analiza i poprawa gry
Długo się zastanawiałem nad napisaniem tego artykułu. Jest to temat rzeka, wywołujący wielkie kontrowersje. Opinii jest tyle ilu typerów. Są różne „za” i „przeciw” tej tezie. Czy według Was da się na zakładach zarabiać godnie? Ile osób tak naprawdę na zakładach sportowych, na typowaniu ogólnie zarabia godziwe pieniądze? Czy w ogóle jest to możliwe?

Copyright © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2016-2021