Stracił 2,5 mln zł na zakładach bukmacherskich, które należały do klientów banku

29 lat, wykształcenie średnie, technik elektryk, karany, właściciel seata ibizy, żonaty, dzieci nie posiada, ostatnie miejsce zatrudnienia Alior Bank w Tarnowie, placówka przy ul. Krakowskiej 12, zarobki miesięczne 2400 zł.

Zatrzymany 8 sierpnia 2011 r. w miejscu pracy, przebywa w Zakładzie Karnym w Tarnowie, aresztowany do sprawy o sygnaturze II K 27/12.

Rozpoczął studia na wydziale marketingu i zarządzania w Wyższej Szkole Biznesu, ale nauka szła mu opornie, więc przerwał licencjat. Potem dostał się na staż do Alior Banku. Miał dobre notowania i powoli piął się po szczeblach bankowej kariery. W czerwcu 2009 r. otrzymał etat i został bankierem klienta indywidualnego. To prestiżowa posada. Służbowy telefon komórkowy, wizytówki, biurko. To była mała stabilizacja.

 

Był upoważniony do zawierania umów dotyczących zakładania rachunków i lokat terminowych oraz do ich likwidacji. Miał też uprawnienia kasjera. Mógł przyjmować wkłady gotówkowe, wypłacać pieniądze i dokonywać przelewów.

Miał drugie życie.

Uwielbiał obstawiać zakłady bukmacherskie. Już jako 18-letni chłopak jeździł do punktów, gdzie szybko i małym nakładem środków próbował zgarnąć wielką fortunę. Wydawał na hazard niewielkie kwoty, rzędu 30-50 złotych. Był rok 2001. Robak szaleństwa powoli budził się do życia. Matka Macieja P. mówi: Sama syna podwoziłam do pierwszych w mieście punktów bukmacherskich. Nie przypuszczałam, że może wyniknąć z tego coś złego…

Maciej P. zaczął wygrywać, znał się na sporcie, to jego konik. Oglądał wszystkie transmisje w telewizji, był pasjonatem zawodów żużlowych, sam uprawiał siatkówkę, narciarstwo, chodził na siłownię, basen, jeździł rowerem. Jako fotoreporter zarabiał coraz więcej. Teraz obstawiał zakłady za sumy rzędu 500 złotych. Robak szaleństwa domagał się jednak większych poświęceń.

W tajemnicy przed wszystkimi zaczął grać pieniędzmi klientów Alior Banku. Pierwszy raz poszedł na całość 14 grudnia 2009 roku. Zlikwidował lokatę terminową klientów Ireny i Mariusza P. Wypłacił 15 tys. złotych, a następnego dnia kolejne 5 tys. Gotówkę podjął z bankomatu. Nikt nie zauważył kradzieży, więc zaczął doskonalić metodę. Likwidował kolejne lokaty klientów, podrabiał przy tym ich podpisy. Dokumenty świadczyły, że rzekomo to ludzie sami zrywali lokatę przed terminem i osobiście wybierali gotówkę.

Maciej P. znał zwyczaje w banku. Wiedział, że wolno mu wypłacać gotówkę w kasie do 15 tys. złotych, a przelewy nie mogą być większe niż 30 tys. zł. W przeciwnym wypadku musiałby prosić o akceptację innego pracownika. A to groziło wpadką. Ostrożne manipulacje Był ostrożny i coraz bardziej przebiegły. Na ofiary wybierał klientów, o których wiedział, że nie korzystają z internetu i bankowości elektronicznej. Tacy musieli przyjść do banku osobiście, by sprawdzić stan konta. Wiedział, że muszą zajrzeć do pracownika, który odpowiada za obsługę ich lokat. Czyli prosto do niego. Umiał blefować i trzymać nerwy na wodzy.

Gdy klientka Z. zjawiła się w banku, od innego pracownika usłyszała, że “w systemie bankowym nie ma jej lokaty”. To był kolejny majstersztyk Macieja P., który po wypłacie z kont klientów likwidował ich lokaty i usuwał z systemu wszelkie wzmianki na ten temat. Kobietę odesłano do niego, bo w końcu był “opiekunem klienta indywidualnego”, czyli jej. Kobietę uspokoił, że “była awaria sytemu bankowego, lokata się znalazła, tym bardziej pieniądze”. A w tym czasie z konta innego klienta przelał pieniądze na jej konto.Taki manewr powtórzył kilka razy w stosunku do wielu innych osób, które dopytywały się o stan swojej lokaty.

 

Robak szaleństwa był wniebowzięty, bo Maciej P. szaleńczo obstawiał już olbrzymie sumy na co najmniej sześciu portalach bukmacherskich. W systemie bankowym Maciej P. dokonywał coraz śmielszych manipulacji, zakładał ludziom konta bez ich wiedzy, przelewał tam gotówkę, wypłacał ją, by grać. Operował przelewami w euro, dolarach i złotówkach. Stworzył fikcyjnych klientów o nazwiskach Tomasz Sak, Dariusz Sak i Tomasz Świętochowski.

Zakładał też rachunki w innych bankach i tam transferował środki. Powoli przestawał panować nad finansową pajęczyną, którą stworzył z takim trudem. Sam się dziwił, że kontrole w banku niczego nie wykrywały. Koszenie z laptopem Robak szaleństwa coraz bardziej zaczął wpływać na życie bankiera.

 

Maciej zmienił się fizycznie. Nie dbał o dietę, przestał uprawiać sporty, zerwał kontakty z rodziną i znajomymi. Gdy odwiedzali go w domu, godzinami korzystał z telefonu komórkowego i sprawdzał wyniki meczów. Wszystkich wtedy ignorował. Telewizor musiał być zawsze włączony. Potrafił z laptopem w ręce kosić trawę w ogródku.

Wpadka z centrali

Wykrycie nadużyć było kwestią czasu. Stało się to po dwóch latach. Na trop wpadła pracownica Departamentu Bezpieczeństwa w centrali Alior Banku. Zainteresowało ją, dlaczego w tarnowskiej placówce jest tyle przypadków zrywania lokat terminowych przed czasem. Wykryła, że stoi za tym Maciej P., że na jego rachunek wpłynęła właśnie kwota 30 tys. zł z likwidowanej lokaty. Potem okazało się, że są w systemie fikcyjni klienci, których stworzył pracownik tarnowskiego oddziału banku. Zawiadomiono policję.

 

Zatrzymanie odbyło się sprawnie, po cichu. Przy Macieju P. znaleziono sfałszowane dokumenty, a analiza transakcji, jakich dokonywał, wskazywała, że działał na olbrzymią skalę. By ją ogarnąć, zbadano 43 tys. operacji finansowych, których dokonał. Wysokość wyprowadzonej z banku kasy rosła. Najpierw ustalono, że to było ponad 900 tys. zł, potem milion, w końcu bilans strat zatrzymał się na sumie 2 559 811 zł i 78 gr. Z ustaleń policji wynikło, że na koncie portalu Betfair

 

Maciej miał… 37 eurocentów. Z wyciągu wynikało, że suma przegranych sięgała ponad 100 tys. euro. Na innym koncie Macieja było 33 grosze, a limit wpłat miesięcznych ustawiono na maksymalną kwotę 139 tys. zł. Taka była skala działań Macieja P.

Czytaj więcej: gazetakrakowska.pl

Tekst zawiera treści reklamowe | +18 | Obowiązuje regulamin Telefon zaufania dla osób uzależnionych behawioralnie (w tym od hazardu): 801 889 880(czynny codziennie w godz. 17-22) Serwis LegalnyBukmacher.com,przeznaczony jest TYLKO dla osób które skończyły 18 lat. Prezentujemy na swoich łamach tylko te zakłady bukmacherskie, które posiadają zezwolenie do urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów.
    • Totolotek zezwolenie Ministerstwa Finansów AG/9/7251/8/LBU/2012/2013/RD61485;
    • Fortuna zezwolenie Ministerstwa Finansów SC/12/7251/10/WKC/11-12/5565;
    • LV Bet zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.9.2016.EQK;
    • Milenium zezwolenie Ministerstwa Finansów SC/12/7251/17-7/ARP/BMB/2011/BMI9-10599;
    • eToto zezwolenie Ministerstwa Finansów AG9(RG3)/7251/15/KLE/2013/17;
    • forBET zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.10.2016;
    • STS zezwolenie Ministerstwa Finansów SC/12/7251/11-6/KLE/2011/5540/12;
    • SuperBet zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.4.2017;
    • TOTALbet zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.12.2017;
    • PZBuk zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.26.2017;
    • Betclic zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.26.2017;
    • BetFan zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.3.2018
    • Ewinner zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.29.2017
    • Typiko zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.30.2017
    • Traf ZW zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.3.2018
    • Polski Bukmacher zezwolenie Ministerstwa Finansów PS4.6831.28.2017
Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem
Korzystając z serwisu Legalny Bukmacher godzisz się na otrzymywanie materiałów marketingowych, które są jego integralną częścią. Nieodłącznym elementem portalu Legalny Bukmacher są np. banery reklamowe, na których możemy promować swoje usługi i produkty oraz usługi i produkty podmiotów z nami współpracującymi. Materiały promocyjne możemy przesyłać naszym Subskrybentom także w ramach newslettera. Możesz być pewny, że nie będziemy nadużywać tej możliwości starając się udostępniać tylko takie informacje, których możesz od nas oczekiwać.