Jak się zakładamy o miasta

Bukmacherzy obstawiają krajową wygraną PO w sejmikach – płacą tylko 1,60-1,65 zł za postawionego złotego. Mniejsze szanse dają PiS, więc wypłacają odpowiednio 1,95-2,05 zł.

 

Wybory samorządowe to rosyjska ruletka i dla bukmacherów, i dla graczy. W sporcie można sprawdzić formę zawodników, ostatnie wyniki, pozycję w tabeli. I próbować przewidzieć wynik na podstawie jakichś danych. W polityce pozostają sondaże, statystyki sprzed lat i pomysłowość analityków układających zakłady. Od ich inwencji zależy, ile ryb wpadnie do sieci.

Ryby to setki tysięcy klientów – nikt nie zna dokładnej liczby ludzi odwiedzających prawie 2 tys. punktów bukmacherskich albo obstawiających zakłady w internecie. Legalnie sieci zarzucają cztery firmy, do których należy lwia część rynku stacjonarnego i wirtualnego: Fortuna, STS, Totolotek i Milenium. Są jeszcze kłusownicy, czyli organizatorzy nielegalnej bukmacherki internetowej. Operują z zagranicznych serwerów, w ich ofercie zakładów na wybory samorządowe nie ma wcale lub stanowią ułamek.

– Bukmacherzy podchodzą do zakładów politycznych jak do jeża – mówi analityk, który pracuje dla jednej z firm wielkiej czwórki. – Znamy się dobrze na sporcie, dużo słabiej na samorządzie. W przypadku wyborów już na starcie gracze mają nad nami przewagę, bo przecież bukmacher nie jest w stanie przeanalizować lokalnych niuansów, które gracz może znać.

Cztery lata temu w Bydgoszczy pewnym faworytem był urzędujący prezydent Konstanty Dombrowicz, nie dawaliśmy jego rywalom większych szans. Założyliśmy, że skoro ponad 70 proc. prezydentów, wójtów i burmistrzów sięga po reelekcję, to on nie powinien być wyjątkiem. Przeliczyliśmy się, przegrał. Z analizy kuponów wynika, że wielu bydgoskich graczy to przewidziało.

Faworyci i outsiderzy

W tych wyborach jest podobnie – stawiając na tych, którzy zajmują już prezydenckie gabinety, nie da się dużo zarobić.

  • Gdańsk . Tutaj prezydent Paweł Adamowicz (PO) jest takim faworytem firmy STS, że z ewentualnej wygranej nie wystarczyłoby nawet na pokrycie podatku od kuponu. Wygrana – 1,02 zł za postawionego złotego. Na drugim miejscu – Andrzej Jaworski (PiS), były prezes Stoczni Gdańskiej. Jeśli wygra z Adamowiczem, a ktoś postawi 1 zł, dzień po wyborach skasuje 10 zł premii.
  • Kraków. Kurs STS na prezydenta Jacka Majchrowskiego (KWW) jeszcze niższy niż na Adamowicza – 1,01. Marek Lasota, kandydat PiS, ma zdaniem bukmacherów szanse 1200 razy mniejsze. Za złotego postawionego na Lasotę zapłacą 12 zł.
  • Kielce. Niezależny Wojciech Lubawski od lat bije na głowę rywali z największych partii. W tych wyborach analitycy nie przewidują rewolucji – kurs na prezydenta Lubawskiego – 1,01. Drugi na liście Krzysztof Adamczyk (SLD) – 20 zł za jednego postawionego złotego.
  • Bydgoszcz. W tych wyborach we wspomnianego Konstantego Dombrowicza bukmacherzy nie wierzą. Firma STS za postawionego na niego złotego płaci 3,6 zł. Jeszcze więcej można zarobić, stawiając na kandydata PiS Marka Gralika – 20 zł za 1 zł. Stawkę z rekordowym kursem 50 do 1 zamyka Anna Mackiewicz z SLD. Faworytem bukmacherów jest urzędujący prezydent Rafał Bruski (PO) – ale także na nim można zarobić jedną piątą włożonej kwoty – kurs wynosi 1,22.

Do grona pewniaków zaliczani są również prezydenci Wrocławia (Rafał Dutkiewicz – 1,01); Warszawy (Hanna Gronkiewicz-Waltz – 1,01); Poznania (Ryszard Grobelny – 1,01); Lublina (Krzysztof Żuk – 1,02); Rzeszowa (Tadeusz Ferenc – 1,05); Łodzi (Hanna Zdanowska – 1,05) i Koszalina (Piotr Jedliński – 1,05).

– W tej kategorii jakieś emocje pojawią się dopiero przed drugą turą – mówi analityk. – Chyba że ktoś chce się zabawić i wytypować, w których miastach dojdzie do dogrywki – na to też są przyjmowane zakłady.

Bukmacherzy nie dają żadnych szans na drugą turę we Wrocławiu, Krakowie, Kielcach. Ale już w Bydgoszczy, Lublinie i Gdańsku obstawiają pół na pół. Nie wierzą w rozstrzygnięcie w pierwszej turze w Poznaniu, Łodzi i Krakowie.

Dobry zarobek na PSL

W Milenium można zagrać nie tylko na nazwiska, ale też na frekwencję w kraju oraz w województwach. Bukmacherzy przewidują, że tradycyjnie najwięcej wyborców pójdzie do urn w woj. świętokrzyskim (kurs – 1,40), a najmniej – w woj. opolskim (kurs – 1,35).

W ofercie znalazły się “korespondencyjne” pojedynki w pierwszej turze. Można obstawić, czy Dutkiewicz z Wrocławia uzyska wyższe poparcie niż Lubawski z Kielc; czy Bruski z Bydgoszczy pokona Adamowicza z Gdańska, trzecią parę stanowią Majchrowski z Krakowa i Grobelny z Poznania (w każdym z pojedynków stawki na kandydatów są równe).

Analitycy STS dołożyli wybory do sejmików wojewódzkich. Żeby podnieść adrenalinę, utworzyli pary z komitetów.

Lubelszczyzna – pewnym faworytem w konfrontacji PiS – PO jest partia Jarosława Kaczyńskiego. Kurs na PiS – 1,01; na PO – 10. Takie same przewidywania dotyczą Podkarpacia i Podlasia.

Kujawsko-Pomorskie – lepszy wynik Platformy – 1,3, zwycięstwo PiS – 2,9; druga para: PSL – 1,01, KNP Korwin-Mikkego – 9 zł za złotego.

Nowością w ofercie jest możliwość postawienia na liczbę głosów nieważnych. Taki zakład wprowadziło Milenium. Można postawić na to, że liczba nieprawidłowo wypełnionych kart wyborczych wrzuconych do urn przekroczy lub nie przekroczy 88 proc.

Bukmacherzy globalnie obstawiają, że wybory do sejmików w skali kraju wygra Platforma Obywatelska. Kurs STS na PO wynosi 1,60, a Milenium – 1,65. Mniejsze szanse na zwycięstwo dają PiS: 2,05 (STS) i 1,95 (Milenium). Zabawą dla ryzykantów jest stawianie na SLD (STS – kurs 1 do 50), Kongres Nowej Prawicy (100 zł premii za złotego) czy PSL (1:150).

Taniec z politykami

Sami kandydaci najczęściej bagatelizują bukmacherskie przewidywania. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny zapewnia, że się tym kompletnie nie interesuje.

Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, zapewnia, że jego szef też nie zagląda na strony z zakładami. – Polityka to rzecz dużo poważniejsza niż piłka nożna, nie zajmujemy się tym.

Tylko Marek Gralik, kandydat PiS na prezydenta Bydgoszczy, przejął się, że bukmacherzy dają mu tak niewielkie szanse. – Mówi pan, że za złotówkę na mnie płacą 20 zł. Ciekawe, skąd to wiedzą? Przecież nie mają swoich sondaży. Realnie swój kurs oceniam na jakieś dwa i pół. Korzystając z okazji, apeluję do panów bukmacherów o korektę, żeby się nie przejechali.

Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy i bukmacherski faworyt: – Jestem przekonany, że każdy kandydat tu zagląda i sprawdza, czy warto na niego postawić czy też nie. Z zakładami jest podobnie jak z sondażami. Ci, którzy osiągają marne wyniki, kwestionują metody badawcze albo mówią, że ich to nie obchodzi. A wystarczy, że sondaże się odwrócą, i już chwalą się nimi na Facebooku.

– Ile branża bukmacherska zarobi na wyborach? – pytam analityka.

– Na pewno nie straci, ale kokosów na tym nie ma. Wybory umieszczamy w dziale “rozrywka”, obok zakładów na zwycięzcę “Tańca z gwiazdami” czy “Mam talent”. Dla nas liczy się piłka nożna, polityka to marginalna zabawa.

źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,16951296,Jak_sie_zakladamy_o_miasta.html

Related Articles